Demarche Izraela i Polski to nic innego jak wynik rosyjskiej propagandy

Prokremlowskie media chętnie nagłaśniają wszelkie spięcia na linii Kijów-Warszawa, próbując wbić klin pomiędzy sojuszników. Często piszą o sprawach, które Polskę i Ukrainę dzielą, takich jak ludobójstwo na Wołyniu. Polaków straszą „banderowskimi rezunami”, Ukraińców – „polskimi panami”. W podobnym duchu utrzymany jest teksty Ludmiły Gundarowy, dziennikarki tygodnika „Zwiezda”, opublikowany na portalu tygodnika zvezdaweekly.ru. „Byli polscy panowie i ich byli ukraińscy chołopi (rosyjski archaizm, oznaczający niewolników), wciąż nienawidząc siebie nawzajem, znajdują wspólny język wyłącznie na gruncie pełzającej rusofobii” – pisze Gundarowa. Dziennikarka przytacza wspólne oświadczenie Dmytra Kuleby i Zbigniewa Raua, nawołujące do zablokowania Nord Stream 2. „Alians Polski i Ukrainy trzyma się wyłącznie na retoryce antyrosyjskiej, we wszystkich innych sprawach dzieli je przepaść nie do przeskoczenia” – komentuje Gundarowa, wyliczając następnie spory Warszawy i Kijowa o historię.

Komentując wspólny list Cichockiego i Liona w sprawie gloryfikacji antypolskich i antysemickich działaczy nacjonalistycznych na Ukrainie, rosyjska dziennikarka ironizuje: „można odnieść wrażenie, że pan ambasador nie zauważył, jak po tzw. rewolucji godności kult lidera OUN (organizacji, zakazanej na terenie Federacji Rosyjskiej) stał się na Ukrainie wręcz obowiązkowy”. Gundarowa wylicza – niestety, zgodnie z prawdą – kolejne afronty, jakich Warszawa doznała ze strony Kijowa w kontekście polityki historycznej. Cytuje wypowiedź posła Konfederacji Krystiana Kamińskiego, który wyraził słuszne oburzenie planowanymi na Ukrainie obchodami 110-lecia urodzin Dmytra Klaczkiwskiego, zbrodniarza, odpowiedzialnego za ludobójstwo na Wołyniu. „W odpowiedzi Ukraińcy zachodni (…) przypominają uwłaczający stosunek do nich polskich panów” – pisze Gundarowa i konkluduje: „Wychodzi na to, że poza patologiczną rusofobią Warszawy i Kijowa nic nie łączy”.

W ostatnim czasie skomplikowały się stosunki między Polską a Ukrainą  przez nadanie lokalnemu stadionowi w Tarnopole imienia Romana Szuchewycza.

Ukraińska gloryfikacja Romana Szuchewycza uwłacza pamięci polskich, żydowskich i ukraińskich ofiar nacjonalistów spod znaku OUN-UPA – oświadczył  Polski IPN.

Jednak były szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wjatrowycz na ten temat powiedział, że negatywna reakcja Izraela i Polski na nadanie przez radnych Tarnopola imienia Romana Szuchewycza miejskiemu stadionowi – rosyjska propaganda wobec Ukrainy.

Według niego, na Ukrainie istnieje prawie 80 ulic imienia Szuchewycza, z których większość pojawiła się w latach 90. po odzyskaniu niepodległości. W tym czasie Ukraina nawiązała stosunki dyplomatyczne z innymi krajami, a miasta zawarły partnerstwo.

„Nie przeszkadzało to nikomu, w szczególności Polsce i Izraelu. Dlatego obecne démarche to nic innego jak wynik rosyjskiej propagandy, która od 2005 roku jest szczególnie aktywna w dyskredytowaniu ukraińskiej historii”.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: